czwartek, 6 lutego 2014

Zawody, które wymarły w XX wieku lub są na wymarciu



Pędzący rozwój technologiczny oraz spadek zapotrzebowania na niektóre przedmioty oraz usługi, sprawiły, że profesje te zaczęły odchodzić w zapomnienie. Jedne zupełnie już wymarły, inne właśnie powoli zanikają.

Mobilny ostrzyciel noży i nożyczek
Czy ktoś jeszcze pamięta ostrzyciela, który wjeżdżał na podwórko motorowerem lub motorynką i głośnym dzwonkiem oznajmiał swoje przybycie. Na swoim pojeździe miał zamontowane urządzenie do ostrzenia z obrotowym kamieniem, podłączone często do silnika pojazdu. Na podwórko wysypywali się sąsiedzi, którzy w pośpiechu powyciągali z szuflad noże i nożyczki.

Pan i pani od saturatora


Zawodem, który można było uznawać za wymarły w 1995 roku jest pani i pan od saturatora, gdyż właśnie w tym roku z polskich ulic zniknął ostatni „wózek” do produkcji wody sodowej poprzez nasycanie wody dwutlenkiem węgla – obiekt będący bez wątpienia jednym z symboli PRL-u. Ciekawostką jest inicjatywa mieszkańców miasta Łodzi,  którzy postanowił reaktywować saturatory i wprowadzić je na ulice Piotrkowską oraz rynek centrum handlowego Manufaktura. W rezultacie już zeszłego lata Łodzianie mogli napić się wody sodowej z sokiem z tego zacnego urządzenia, prawie jak za dawnych lat. Czemu „prawie”? Ponieważ ze względów higienicznych napoje sprzedawane są w jednorazowych kubeczkach.

Napełniacz zapalniczek


Kolejną profesją, której już nie spotykamy jest napełniacz zapalniczek. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych chodziło się do specjalnych punktów, żeby „nabić gazem” zapalniczki. Usługa zupełnie wymarła, gdyż zapalniczki są tanie i ogólnodostępne, a więc nawet te, które posiadają zaworek, traktowane są jak jednorazówki.

Repasator i repasatorka
Czy ktoś jeszcze pamięta, kto kryje się pod określeniem „repasator” lub „repasatorka”? Jest to osoba zajmująca się tak zwanym „podnoszeniem oczek”, czyli ręczną naprawą uszkodzonych rajstop, pończoch i skarpet. Ta popularna w Polsce w okresie powojennym usługa polegała na dorabianiu zniszczonych części pończoch przy pomocy specjalnej igły, zakończonej haczykiem i zapadką, co umożliwiało pracę nawet z bardzo cienkimi nićmi. Do końca lat osiemdziesiątych, kiedy ceny pończoch i rajstop były wysokie, cena ich naprawy uchodziła za relatywnie niską, gdyż po naprawie nie różniły się one prawie od nowych. Dlatego też usługa cieszyła się dużym zainteresowaniem. Dziś, gdy rajstopy są tanie i ogólnodostępne, usługa repasacji całkowicie straciła rację bytu.

Zdun

Może niektórzy pamiętają z dzieciństwa, jak rodzice dzwonili po zduna, gdy „w piecu nie było cugu” i nie chciało się palić, albo też piec niedostatecznie ogrzewał mieszkanie. Zduństwo jest bowiem rzemiosłem zajmującym się budową i naprawą różnego rodzaju pieców: kaflowych, chlebowych, kuchennych czy też kominków. Obecnie usługami zduna mogą być zainteresowani mieszkańcy kamienic, którzy nadal ogrzewają mieszkania poprzez palenie w piecach kaflowych. Dziś można zaobserwować pewne ożywienie w tej branży, które zrodziło się wraz z wzrostem zainteresowanie kominkami w domach jednorodzinnych. Specjalistów w tej dziedzinie jest już niewielu, ale za to mają oni nawet kilkudziesięcioletnie doświadczenie w zawodzie.
To tylko część listy zawodów, które w XX wieku przestały istnieć lub są na wymarciu. Jeśli chcecie podzielić się z nami i innymi czytelnikami bloga swoją wiedzą na ten temat i opowiedzieć jakieś ciekawostki , zapraszamy do komentarzy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz