środa, 11 grudnia 2013

Czy w dobie studiów dwustopniowych warto robić magistra?

W dzisiejszych czasach wszyscy chcą studiować. Nieważne czy mają pomysł na życie. Studenci często po ukończeniu studiów licencjackich wybierają się na magisterskie. Może lepiej byłoby poszukać pracy? Czy dzisiaj tak naprawdę ważny jest tytuł magistra?

Co mówią statystyki?
W roku akademickim 2012/2013 w Polsce studiowało 1674 tys. studentów. W 2023 roku liczba ta ma się zmniejszyć do 1254 tys. Jest to głównie spowodowane niżem demograficznym. Według raportu opublikowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w 2013 roku, w roku akademickim 2012/2013 (studia stacjonarne I stopnia i jednolite magisterskie) więcej kandydatów niż miejsc było na 90% kierunków, z kolei na studiach II stopnia odsetek ten wynosił 86%. W przypadku studiów zaocznych liczba większej ilości chętnych niż miejsc wyniosła w przypadku studiów licencjackich 69%, a magisterskich 78%. Jaki z tego wniosek?

Nadprodukcja studentów
Uczelnie wykorzystują najróżniejsze techniki marketingowe, by przyciągnąć studentów. Kuszą przede wszystkim możliwościami rozwoju zawodowego i byciem konkurencyjnym na rynku pracy. Czego oczekują pracodawcy? Oczywiście umiejętności! Studia studiami, ale tak naprawdę dla większości z nich liczy się doświadczenie. Warto więc już od pierwszego roku studiów zacząć udzielać się w kole naukowym oraz brać udział w wakacyjnych stażach czy praktykach. Często dzieje się tak, że po zakończeniu praktyk studenci dostają propozycję zatrudnienia i zdobywają pierwsze prawdziwe doświadczenie zawodowe, które z czasem staje się przepustką w karierze do awansu zawodowego i lepszych zarobków. Który absolwent na rynku pracy ma zatem większe szanse? Ten posiadający tytuł licencjata i doświadczenie zawodowe w postaci stażu i praktyk, umiejętności pracy w grupie, obsługi klienta, czy absolwent studiów II stopnia, który nigdy nie miał okazji pokazać światu swoich umiejętności i wymaga przeszkolenia od podstaw? Odpowiedź jest oczywista!

Licencjat i co dalej?
Praca, studia magisterskie albo podyplomówka. Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy. Wiele osób mylnie twierdzi, że licencjat to wykształcenie wyższe niepełne. Tymczasem każde wykształcenie wyższe potwierdza obrona dyplomu. Absolwenci studiów licencjackich, kontynuujących naukę na studiach magisterskich, zgodnie twierdzą, że umiejętności przydatne w pracy zawodowej zdobyli na licencjacie, zaś magisterka" była tylko czasem zdawania egzaminów z filozofii i innych przedmiotów „niepraktycznych”, które poszerzały jedynie wiedzę ogólną o świecie. Tymczasem na rynku pracy liczy się praktyka. Na Zachodzie pracodawcy chętnie zatrudniają absolwentów studiów licencjackich, jednak w Polsce wciąż przewija się stereotyp, że tylko osoba z tytułem magistra może być dobrym pracownikiem. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Ernst&Young, tytuł licencjata nie jest traktowany przez pracodawców jako pełne wykształcenie, dlatego w ogłoszeniach o pracę spotyka się jeszcze stwierdzenia, że osoba poszukiwana na dane stanowisko powinna mieć ukończone studia magisterskie.

Sprawność systemu bolońskiego
Trudno ją jednoznacznie ocenić. Z jednej strony model studiów 3+2 daje możliwość studiowania dwóch różnych kierunków pokrewnych, z drugiej strony - absolwenci studiów licencjackich, kontynuując swój kierunek, zwyczajnie nudzą się na studiach magisterskich. Dzieje się tak głównie z tego względu, że program nauczania jest dostosowany przede wszystkim do osób rozpoczynających swoją przygodę ze studiami na danym kierunku. Na przykład student zdobywa tytuł licencjata z ekonomii, a kontynuuje naukę na zarządzaniu lub dziennikarstwie. Tymczasem absolwent zarządzania traci możliwość rozwoju i zdobywania wiedzy zaawansowanej dlatego, że na kierunku jest większość nowych studentów, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli w ręku książki z zarządzania zasobami ludzkimi czy podstaw marketingu
i PR. W tym momencie na pewno wzburzą się osoby, które zdobywały doświadczenie zawodowe w tym kierunku, jednak potrzebowały tzw. ,,papierka", by móc być spokojnym o pracę. W takim wypadku może zamiast magistra lepsze będą studia podyplomowe, które odpowiadają na potrzeby pracodawców, ponieważ zwykle udają się na nie osoby już pracujące i mające doświadczenie zawodowe. Choć uczelnie przyznają, że program studiów jest dostosowany do potrzeb zarówno osób kontynuujących naukę na danym kierunku
, jak i nowych, często niewiele ma to wspólnego z praktyką.

Wieczni studenci
Wielu studentów długo szuka swojej drogi życiowej i często nieprzemyślanie wybiera kierunek, z którego rezygnuje. Z kolei inni studiują 3 albo 4 kierunki, nie mając tak naprawdę czasu na zdobywanie potrzebnego na rynku pracy doświadczenia. Oczywiście miło jest mieć wpisane w CV ukończenie kilku kierunków studiów, jednak gdy rubryka ,,doświadczenie" jest pusta, raczej nie ma co oczekiwać zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Niektórzy robią licencjat na jednym kierunku, studia magisterskie na innym by, jak sami podkreślają, mieć później alternatywę. Tyle, że to praktyka czyni mistrza, same studia nie wystarczą…


Każdy szuka w życiu swojej drogi. Jednym zajmuje to mniej, innym więcej czasu. Tak naprawdę studia powinny być zgodne z naszymi zainteresowaniami oraz tym, czego oczekuje rynek pracy. Nie warto więc wybierać kierunku studiów ze względu na panującą modę czy dlatego, że koleżanki też tam się wybierają. Warto przeanalizować za i przeciw w przypadku wyboru danego kierunku oraz skonfrontować to z indywidualnymi predyspozycjami i zainteresowaniami. Gdy już się podejmie właściwą decyzję, trzeba pomyśleć o zdobywaniu umiejętności. Być może już po studiach licencjackich uda się zabłysnąć na praktykach i otrzymać pracę? Pracodawca może zaznaczyć, że chciałby, by jego pracownik otrzymał tytuł magistra. Może więc wtedy warto podjąć decyzję o kontynuowaniu edukacji?

--
Ciekawe możliwości pracy dla studentów znajdziecie na stronie anonse.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz